
Współczesna kultura muzyczna
Ważnym wątkiem w pismach Kofflera była kwestia życia muzycznego II RP, którą przedstawiał głównie z perspektywy Lwowa. W 1934 r. stwierdził, że ruch muzyczny nigdy nie był w Polsce wyrazem ogólnej kultury społecznej. Cechował go charakter lokalny z nielicznymi miastami o tradycji muzycznej (mając na myśli m.in. Lwów). Normalizację życia muzycznego wiązał z koniecznością poprawy sytuacji ekonomicznej. Ubolewał, że w wyniku konsekwencji niedawnej wojny zarówno młodsze, jak i starsze pokolenie stało się amuzyczne, „bez wszelkiego istotnego stosunku do muzyki jako sztuki” (Artysta, sztuka i publiczność, „Echo” 1937, nr 5, styczeń, s. 1–4.). Wiele miejsca poświęcił też zmianom w kulturze muzycznej, do których doszło za sprawa radia.
Za fundament prawdziwej kultury muzycznej uznał poczucie jakości.
Uważał, że rozróżnienia muzyki poważnej i lekkiej nie należało dokonywać według kryterium estetyczno-artystycznego, bowiem tzw. muzyka rozrywkowa mogła też być bardzo wartościowa, a tzw. poważna może się okazać „pozbawiona wszelkich istotnych walorów artystycznych” (Problemy muzyczne w radjo, „Muzyka” 1932, nr 1–2, styczeń–luty, s. 23–25). Już w 1928 r. Koffler postulował też, by zainaugurować w Zakopanem (wzorem Baden-Baden) coroczne festiwale poświęcone twórczości kameralnej.
Szesnaście lat po odzyskaniu niepodległości (w 1934 r.) odrodzoną Polskę określił Koffler jako rządzącą się światopoglądem „inżynierskim” – „ma serce dla potrzeb społecznych, ale jest bez fantazji i bez horyzontu” (Muzyka polska w niebezpieczeństwie, „Muzyka” 1934, nr 10/12, październik–grudzień, s. 370). Apelował, aby ratować, co się jeszcze da: wspomóc istniejące teatry operowe, orkiestry i szkoły muzyczne. Ponadto, uznał za konieczne budowanie fundamentów dla kultury muzycznej przyszłych pokoleń przez reorganizację nauki muzyki w szkołach ogólnokształcących, powszechnych i średnich oraz pożyteczną reformę szkolnictwa muzycznego, organizowanie twórców i odtwórców muzycznych oraz „przemianę radia na instytucję wychowawczą” (Ibidem).
Zdarzało mu się też ostro krytykować poziom współczesnego życia muzycznego.
W 1936 r. na temat sytuacji panującej we Lwowie pisał: „Pewnym jest, że lwowskie życie koncertowe wypaczone do ostatnich granic, leży w całkowitym upadku” (Zmiana ustroju koncertowego, „Echo” 1936, nr 4, grudzień, s. 1–3), dodając, że Lwów pod tym względem przedstawiał obraz „zacofanej, głuchej prowincji”. Wytykał małą liczbę koncertów, przyciąganie publiczności kosztownymi wydarzeniami specjalnymi (które nazywał „sensacjami”). Poruszył też problem pobierania opłat za wszelkie ogłoszenia i reklamy na temat koncertów, które pochłaniały co najmniej 30% wszystkich kosztów organizacji koncertu. Planował na nowo stworzyć we Lwowie środowisko melomanów, którzy co najmniej dwa razy w miesiącu uczęszczaliby na koncerty z ambitnie zakrojonym repertuarem.
Zarówno jako redaktor, jak i autor relacji z koncertów Koffler nieco uwagi poświęcił też programom koncertowym.
Jako redaktor „Echa” oraz recenzent muzyczny „Lwowskiego Ilustrowanego Expresu Wieczornego” (1932–1937) nieraz zwracał uwagę na nieodpowiednio dobrane programy, również w przypadku koncertów znanych artystów.
W 1937 r. układ programów koncertowych uzależniał od kilku czynników: indywidualnego uzdolnienia i upodobania wykonawcy, nakazu i czasu, mody, a także życzeń publiczności. Uznał za niewłaściwy panujący od niedawna zwyczaj umieszczaniu na końcu programu kilku kompozycji współczesnych, bowiem „dzieła nowoczesne wymagają wypoczętego umysłu”, dlatego należałoby je prezentować na początku koncertu. Dobrze funkcjonujące życie koncertowe uzależniał od takich czynników jak: doskonali wykonawcy („z fantazją i poczuciem odpowiedzialności artystycznej”), odpowiednio ułożone programy („urozmaicone i niezbyt długie”), publiczności, która „odzyska zaufanie do rzetelności artysty i wiarę w konieczność istnienia i logicznego rozwoju” muzyki (Reforma życia koncertowego, „Echo” 1937, nr 6, luty, s. 4–5). W tym celu za konieczną uznał ścisłą współpracę między kompozytorem, wykonawcą i publicznością. Zwrócił też uwagę na konieczność odpowiedniego wykształcenia muzyków. Uważał, że śpiewak czy instrumentalista nie powinien być „tylko wykonawcą”, ale za sprawą fachowej wiedzy powinien potrafić wybierać odpowiednią interpretację, „wyczerpując tym samym całkowicie muzyczną i ideową zawartość dzieła”. Pisał też o zaletach umiejętności improwizacji stosowanej przez dawnych wirtuozów, którzy poprzez praktykę improwizacji musieli „znaleźć kontakt ze swoją epoką”.
W ramach działalności recenzenckiej dla „Ilustrowanego Expresu Wieczornego” Koffler omawiał nie tylko programy koncertowe, ale też interpretacje szeregu polskich i zagranicznych wykonawców, jak m.in. Bronisław Huberman, Artur Rubinstein, Artur Hermelin, Jerzy Hofmann, Zbigniew Drzewiecki czy Ewa Bandrowska.
W 1928 r. na łamach „Muzyka Wojskowego” Koffler opublikował Dziesięć przykazań dla krytyków. Zawarł w nich m.in. następujące myśli: „Publiczności wolno się powodować tradycją i osobistym smakiem; twórca jest niewolnikiem swej indywidualności. Co wolno publiczności i twórcy wzbronione jest tobie”, „Nie jesteś uchem ani okiem publiczności, jesteś jej sumieniem”, „Nie opieraj twego sądu artystycznego na subiektywnych wymaganiach, chociażby jak najsilniej i najprawdziwiej odczutych”, „Nie uważaj ani nie przedstawiaj swoich osobistych poglądów za nienaruszalne akty twojej osobistości, lecz badaj ich uzasadnienie”, „Bądź więc zdolnym uznać również takie zjawiska artystyczne, które ci są nie na rękę lub nawet przeciwne. Zadaniem twoim nie jest znajdywać piękno, lecz oceniać”, „Krytyka podlega ogólnemu prawu psychologicznemu: nie silne słowa działają, lecz wewnętrzna siła uzasadnienia”, „Sukces nie jest dowodem wartości” (Dziesięć przykazań dla krytyków, „Muzyk Wojskowy” 1928, nr 23 z 1 XII, s. 8–9)
Z kolei w redagowanym przez Kofflera „Echu” w tekście wstępnym pojawiło się odwołanie do poglądu Arnolda Schönberga na temat kwalifikacji koniecznych dla profesjonalnego krytyka muzycznego („trzeba znaleźć punkt widzenia, pozwalający się zbliżyć do istoty dzieła”). Koffler, podobnie jak wcześniej czynił to Reiss, zastanawiał się nad celowością niefachowej krytyki zamieszczanej w codziennej prasie, uważając, że o wiele lepsza byłaby w tym miejscu wiadomość czysto informacyjna.
Koffler, podobnie jak wielu innych polskich muzykologów (m.in. Jachimecki, Chybiński, Reiss, Barbag), współpracował z Polskim Radiem, należąc do grona prelegentów rozgłośni lwowskiej. W 1932 r., niedługo po pojawieniu się Polskiego Radia (z Warszawy nadawało od 1925 r. ze Lwowa od 1930 r.), poruszył w jego kontekście zarówno kwestie techniczne, jak i psychologiczne oraz wychowawczo-programowe, artystyczno-estetyczne i socjalno-ekonomiczne. Zwrócił przy tym uwagę, że problemy psychologiczne związane z radiem pozostawały dotąd niezbadane. Zauważył m.in., że za sprawą radia „znika dodatni wpływ publiczności na wykonawcę”, jak również to, że za jego pośrednictwem po raz pierwszy słuchają muzyki wielkie rzesze społeczeństwa, „które dzięki radiu zostaną pobudzone do aktywnej twórczości” (w 1932 r. liczba abonamentów radiowych w Polsce doszła do 330 tys.) (Problemy muzyczne w radjo, „Muzyka” 1932, nr 1–2, styczeń–luty, s. 23–25). Ze względu na repertuar wskazywał przy tym na wychowawczą rolę radia.
Innym razem stwierdził, że przez stulecia muzyka w pojęciu artystycznym powstawała zawsze dla wąskiego kręgu elit (np. Beethoven komponował głównie dla rodzin arystokratycznych, a Wagner i Strauss – dla mieszczańskiej finansjery) i dopiero radio zmieniło tę sytuację, usuwając przeszkody natury materialnej. Dodawał: „pozostaje jeszcze do usunięcia przeszkoda natury duchowej” (Radio a kultura muzyczna, „Muzyka” 1935, nr 10/12, październik–grudzień, s. 225–228).
W 1937 r., gdy Polskie Radio nadawało już od ponad dekady, w wydawanym przez Kofflera „Echu” (1937, nr 7, marzec, s. 1–4) ukazał się artykuł (niepodpisany, prawdopodobnie jednak pióra Kofflera) pt. Radio jako wychowawca muzyczny. Na wstępie zaznaczono, że „stanowisko muzyki artystycznej w zakresie badań radia jest ciągle jeszcze do pewnego stopnia problematyczne”. Zwrócono jednocześnie uwagę, że muzyka „wypełnia największą część czasu w programie”. Ponadto, radio jak żadne inne medium wykazało największe możliwości „działania na najszersze warstwy społeczeństwa”. Autor odniósł się do dyskusji na temat roli radia w społeczeństwie, pisząc o funkcji rozrywkowej, wychowawczej oraz artystycznej.
W kwestii repertuaru transmitowanego przez radio Koffler stwierdził, że nieodpowiednio przystąpiono do realizacji postulatu „muzyka dla wszystkich”, bowiem zamiast „wznieść społeczeństwo do muzyki” muzykę przybliżono do społeczeństwa (Radio a kultura muzyczna, „Muzyka” 1935, nr 10/12, październik–grudzień, s. 225–228).